Jak (nie) myśleć o Iranie

W popularnej opinii Iran jest krajem, w którym wszystkie kobiety chodzą w burkach, jedynym kolorem jest czerń, a narodowym okrzykiem “śmierć Ameryce”.
Gdzie roi się od terrorystów, konstruuje bomby atomowe i trwa wojna…w Iraku, w Iranie? Co za różnica? To w końcu Arabowie!
No tak…


Skoro już tutaj jesteście, to idąc za klasykiem, prawdopodobnie “śmiecie wątpić”.
A że to bajka większa niż historie z “Baśni z Tysiąca i Jednej Nocy” dowiecie się z poniższego artykułu.

Więc jak jest naprawdę?

Arab czyli Irańczyk.


Wiele osób już dzisiaj wie, że Irańczycy to nie Arabowie. Ba, niektórzy nawet mówią coś o Persach! Czy poprawnie?
W rzeczywistości, Iran to zlepek wielu różnych plemion, kultur i grup etnicznych. Między innymi ze względu na ten ogromny pluralizm, stara nazwa Persja ustąpiła miejsca nowej (a tak naprawdę o wiele starszej) – “Iran”.
Persja bowiem utożsamiana była z terenem dzisiejszego ostanu (prowincji) – Fars oraz z zamieszkującymi ją (w większości) Persami.
Czas by zadać ważne pytanie, które przybliży nas do odpowiedzi związanej z tytułowymi Arabami.
Ile Persa w Persji?
Będziecie zdziwieni, bo wśród dzisiejszych Irańczyków jest ich tylko 61%.
Cała reszta to Azerowie, Kurdowie, plemiona Lorów, Beludżowie ze wschodu i Arabowie.
Tych ostatnich mieszka w Iranie zaledwie 2%.
Nie mylcie więc Irańczyków z Arabami, bo czują się z tym tak samo, jak my kiedy jesteśmy myleni z Rosjanami…
A gdy Irańczyk poprawia Was i dumnie mówi o sobie “Pers”, przymknijcie na to oko 😉


Wojna.


Ostatnia, która miała miejsce na terytorium Iranu zakończyła się w 1988 r. i rozpoczęła się napaścią Iraku, którym rządził wtedy wujek Sam…przepraszam chodzi oczywiście o Saddama Husajna.
Ale to już dawne dzieje. Irańczycy to rozumieją i nie żywią do zwykłych Irakijczyków urazy. Wręcz w ostatnich latach obserwuje się coraz silniejsze relacje między obydwu narodami.
Rozwija się współpraca w dziedzinie energetyki oraz gospodarki, na płaszczyźnie politycznej i niezmiennie – religijnej. W końcu to w Iraku (po samej Mekce i Medynie), leżą najważniejsze miejsca pielgrzymkowe dla irańskich szyitów.


BUM!


O bombie atomowej, którą podobno dysponuje Iran, można byłoby napisać książkę. Masa oskarżeń i jak to zwykle bywa, żadnych dowodów.
W 2015 Iran podpisał umowę JCPOA, potocznie “porozumienie atomowe”.
W zamian za jej respektowanie, nałożone na Iran sankcje związane z energią atomową zostały zdjęte.
Na mocy umowy Iran zobowiązał się do nieprzekraczania limitów produkcji wzbogaconego uranu (w teorii mogącego posłużyć do skonstruowania bomby jądrowej) oraz udostępnia pod inspekcje Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej krajowy przemysł jądrowy.
I wszystko pięknie działało, aż do jednostronnego zerwania umowy przez USA i ponownego nałożenia amerykańskich sankcji na Iran.
Iran w odwecie zapowiedział wyjście z nałożonych na niego limitów.
W rzeczywistości, dalej respektuje większość postanowień zawartej umowy, a ajatollah Khamenei ogłosił, że nie zamierza tworzyć bomby atomowej, której idea jest sprzeczna z naukami islamu.


Terroryzm.


Czyli to co zwykle budzi najwięcej emocji i strachu.
Od 2010 roku w Iranie miało miejsce łącznie 6 ataków terrorystycznych. Zginęło w nich ponad 120 osób.
Co jednak ogromnie odróżnia te ataki od przeprowadzanych w innych krajach, to ich cel. Bowiem zaledwie jeden z nich skupiał się wyłącznie na ludności cywilnej i tylko jeden miał miejsce na terenach innych niż przygraniczne (inny niż wymierzony w cywilów):
– 3 ataki zostały przeprowadzone na wojskowych (w jednym przypadku były również ofiary cywilne),
– za 4 z nich stał najprawdopodobniej Izrael, który zabił irańskich fizyków jądrowych,
– 5 atak był atakiem skoordynowanym, na irański parlament oraz mauzoleum Imama Khomeiniego pod Teheranem, w którym zginął 1 cywil,
– 6 atak skupiał się wyłącznie na ludności cywilnej i miał miejsce w 2010 roku w Czabaharze.

Czy to dużo? To zależy czy znamy statystyki.
W tym samym okresie, we Francji miało miejsce 16 ataków terrorystycznych, w których zginęło prawie 300 osób. Przy czym mówimy tylko o atakach z ofiarami śmiertelnymi innymi niż zamachowcy. Rzeczywista liczba ataków we Francji jest o wiele wyższa.
Z tej prostej kalkulacji wynika, że Iran jest krajem prawie 3-krotnie mniej narażonym na ataki terrorystyczne niż Francja.

Uspokojeni?

“Death to America” i “Down with USA”


Oba to super popularne hasła o wspólnej genezie i oryginalnym brzmieniu [marg bar amrika], co w dosłownym tłumaczeniu na polski stoi “Śmierć Ameryce”.
Obecne są dzisiaj na muralach, w telewizji i prasie, a wyklarowały się w czasie Rewolucji Islamskiej z 79′, będąc wymownym objawem buntu przeciwko sposobowi prowadzenia amerykańskiej polityki zewnętrznej i amerykańskim wpływom w Iranie.
Irańczycy przy tym wyraźnie mówią, kto jest adresatem tej wiadomości.
Slogan ten odnosi się do amerykańskiego rządu i sposobu w jaki traktuje on inne narody, co było wielokrotnie komunikowane przez ajatollahów Khomeiniego i Khameneiego oraz irańskich polityków.

Należy więc zwracać uwagę na rzeczywiste przesłanie tej wiadomości, a nie dosłowne tłumaczenie.
Dowodzi tego także alternatywne tłumaczenie [marg bar amrika] na język angielski, używane w rządowej propagandzie. Mowa oczywiście o “down with USA”. W języku polskim byłoby życzeniem “upadku/niepowodzenia USA“.

Podsumowując, dosłowne życzenie śmierci Ameryce, odnosi się do agresywnej zewnętrznej polityki tego państwa: aby została złamana/zatrzymana/zakończyła się niepowodzeniem lub upadkiem obecnego systemu usilnej dominacji nad Światem. Można powiedzieć, że jest to życzenie “śmierci pewnej idei”.

Tym samym ponownie okazuje się, że nie wszystko jest tak oczywiste i dosłowne. A hasło na pierwszy rzut oka wydające się nawoływać do zabijania Amerykanów lub zniszczenia USA, niesie ze sobą inne znaczenie.

Ciemność widzę!


Czerń i ta nieszczęsna burka.
Czyli kolejny stereotyp o tym jak ubierają się Irańczycy.
Prawda, fotografie zwykle towarzyszące artykułom poświęconym irańskiej polityce i ważnym wydarzeniom z Iranu, pokazują mężczyzn odzianych w czarne koszule, a kobiety okutane w czarną…no właśnie co?
Burkę, prawda?

Szybko odpowiadamy, że to nie burka, a czador.
I nie jest to wcale tak popularny strój jak mogłoby wynikać z zagęszczenia czerni na wielu fotografiach z Iranu!
Tylko niektóre kobiety zakładają czador, czyli obszerny materiał zasłaniający wszystko z wyjątkiem twarzy.
O wiele bardziej popularnym okryciem jest coś zupełnie innego.
Iranki uwielbiają stylowe i kolorowe ubrania, które świetnie komponują się z luzacko zarzuconą na włosy chustą, znaną jako “szal“.

Aby lepiej zilustrować różne rodzaje islamskiego stroju, posłużymy się zdjęciem.
Zdziwi was pewnie brak popularnego “hedżabu“, który zwykło się uważać za najbardziej liberalny rodzaj chusty zakrywającej włosy.
W praktyce “hedżab” jest często mylony z “szalem” lub “rusari“.
Sam “hedżab” to natomiast każde islamskie okrycie ciała. I nie dotyczy tylko kobiet! Chociaż ta religijna polityka jest dosyć liberalna w stosunku do mężczyzn, to i ich obowiązuje, wtedy po prostu chodzi o skromny strój.
Wg islamsko-irańskiej nomenklatury “szal” jest chustą, którą zakładają dziewczyny z powyższego zdjęcia, a pełniejszym okryciem głowy widocznym na zdjęciu poniżej będzie “rusari”. Dla ułatwienia zebraliśmy to w jednej kategorii, bo w samym Iranie nie zawsze jest to rozróżniane.

Irańskie prawo stoi, że kobieta musi się ubierać godnie i zakrywać swoje ciało. I czy się z tym zgadzamy czy nie, musimy to zaakceptować.
W końcu nie warto rezygnować, z odwiedzenia tak szalenie ciekawego kraju tylko dlatego, że musimy co nieco zakryć.
Pamiętajcie:

Co ukryte, pociąga jeszcze bardziej

Grafika nagłówkowa autorstwa Razieh Darzi